w ,

W ucieczce przed rują, czyli jak kotki przetrwały kastrację. [podcast]

W ucieczce przed rują, czyli jak kotki przetrwały kastrację. Zdjęcie przytulonych do siebie kotek tonkijakich leżących na różowym kocu. Po prawej stronie element graficzny w różowe paski i różowy logotyp FOLK.
W ucieczce przed rują, czyli jak kotki przetrwały kastrację

Sterylizacja i kastracja to zabiegi chirurgiczne pozbawiające zwierzę możliwości rozrodu w sposób trwały. W ciągu miesiąca w naszym domu dwie rekonwalescentki dochodziły do siebie, choć w zupełnie różny sposób. Dziś opowiem Wam jak te niemiłe, acz konieczne okoliczności zniosły moje kotki — Fela i Janina.

Zwykle mówiąc „sterylizacja” mamy na myśli pozbawienie płodności kotki, a „kastracja” – kocura. Otóż po pierwsze oba te określenia znaczą coś innego i nie powinno się ich używać  jako synonimów. Po drugie to, co nazywamy sterylizacją kotek, najczęściej jest właśnie przeprowadzeniem kastracji.  Zatem czym różni się jedno od drugiego?

Kastracja — systematyzacja podstawowych faktów

Sterylizacja i kastracja - różnice. Zbliżenie na operowany fragment. Widać dłonie w rękawiczkach chirurgicznych i narzędzia. Na górze napis niebieski folkblog.
Sterylizacja i kastracja – różnice

Sterylizacja kotki to przecięcie lub podwiązanie jajowodów, a kastracja usunięcie jajników lub macicy wraz z jajnikami. Podobnie u kocurów — sterylizacja polega na przecięciu nasieniowodów, a kastracja na wycięciu jąder. Zawsze zabiegi te wykonuje się w ogólnym znieczuleniu, zwierzę więc nie odczuwa bólu.

Ruja to trudny czas dla kotki. Zdjęcie miałczącej jasnej kotki siedzącej na kremowym kocu. Po prawej stronie element graficzny w paski i brązowy logotyp FOLK.
Ruja to trudny czas dla kotki

Błądzimy również, głosząc opinię, jakoby wykastrowany osobnik był pozbawiony czegoś istotnego dla płciowej tożsamości. Nic takiego się nie dzieje. Ruja dla kotki to bardzo trudny, niewygodny i męczący czas. Dla kota nieco lżejszy, ale też niekomfortowy, zwłaszcza kiedy jest to osobnik niewychodzący.  Na czym ruja Feli polegała, już Wam opowiadałam i uwierzcie — nigdy więcej nie chciałabym być świadkiem tej kociej męczarni, ani sama przechodzić obłędu związanego z hałasem i zamieszaniem, a i moim sąsiadom nie życzę więcej wokalizy w tak upiornym natężeniu.

Zabieg kastracji daje oczywiście absolutną pewność, że kotka rui mieć nie będzie i rzecz jasna nie zajdzie w ciążę. Zupełną bzdurą jest twierdzenie, że pozbawiając  płodności, gwałcimy jej instynkt macierzyński. Kotka go odczuwa dopiero w momencie pojawienia się potomstwa. Natomiast ruja bez możliwości zaspokojenia seksualnego, jest dla kotki nieznośna. Doprowadzanie zatem do takiej sytuacji nie ma żadnego uzasadnienia. Jedynym wyjątkiem są zarejestrowane hodowle i tylko takie. Rozmnażanie i sprzedaż kotów z hodowli nielegalnej jest karane bolesnymi mandatami.

Kolejny atut kastracji to zdrowotne dobrodziejstwo tego zabiegu. Pozbawienie narządów płciowych eliminuje w naturalny sposób choroby macicy i jajników, a także zmniejsza znacząco niebezpieczeństwo wystąpienia nowotworu sutka. Sam zabieg jest bezpieczny, a powikłania po nim zdarzają się niezwykle rzadko. Zresztą każda ingerencja chirurgiczna niesie ze sobą jakieś ryzyko, nie znaczy to jednak, że mamy zaprzestać operowania.

Kastracja — jak zniosła to Fela

Najlepszy czas dla Feli przegapiłam. Zdjęcie kotki tonkijskiej na bezowym tapczanie. W prawym górnym rogu logo FOLK na tle sierści tej właśnie kotki. Po prawej element graficzny w paski kremowe i niebieskie jak oczy kotki..
Najlepszy czas dla Feli przegapiłam

Najlepszym czasem do wykonania zabiegu kastracji jest okres około 6-12 miesiąca życia kotki. U Feli — o czym już opowiadałam — przegapiłam najlepszy moment i niestety mając 11 miesięcy, dopadła ją ruja, a mnie wściekłość, że doszło do tego przez moje ewidentne zaniedbanie. Przespałam okres poprzedzający pierwszą ruję, no i działo się, oj działo przez ponad tydzień. Oczywiście jak tylko  ten obłęd ucichł, natychmiast zgłosiłam się do naszego fantastycznego pana doktora, który umówił termin kastracji. Zawiozłam Felicje do lecznicy w piątek rano, przed pracą. Specjalnie poprosiłam o ten dzień, bym cały weekend mogła poświęcić rekonwalescentce.  Lekarz zabrał ode mnie transporter i powiedział, że mam czekać na telefon. I tyle widziałam Felę. Szybka piłka. Na odchodne rzuciłam, by opiekowali się nią z troską, bo to najukochańsza kotka na świecie.

W lecznicy zwykle jest wesoło. Fantastyczna ekipa, ludzie o gorących sercach, po prostu właściwe osoby, na odpowiednich miejscach. Zawsze rozmontowują napiętą atmosferę, dodając otuchy zatroskanym opiekunom.

W pracy wprawdzie robiłam co do mnie należy, ale serce stale miałam w gardle, a żołądek zaciśnięty szczelnym węzłem. Zgodnie z obietnicą koło godziny 15 zadzwonił lekarz z wiadomością, że już po wszystkim, udało się bez komplikacji, Felicja jest wybudzona, więc mogę po nią przyjechać. Kamień spadł mi z serca. Z pracy migiem do lecznicy. Pan doktor pokazał mi wygolony brzuszek Feli z małą zaszytą ranką i zalecił zgłosić się za dwa dni.

Wzięłam oszołomioną jeszcze narkozą i lekami kotkę do domu. 

Janina tęskniła. Zdjęcie kotki tonkijskiej siedzącej na małym kartonowym drapaku na tle książek. Po prawej stronie element graficzny w paski kremowe i zielone jak oczy kotki i zielony logotyp FOLK.
Janina tęskniła

Janina przez cały ten dzień darła się w niebogłosy, płakała, szukała Felicji — tak relacjonowali sytuację domownicy. Otwarłam transporter. Fela zataczającym krokiem z niego wyszła i niemal natychmiast zwymiotowała. Lekarz ostrzegał, że to normalna reakcja organizmu po narkozie i tak jeszcze stało się tego dnia kolejne 2 razy.

Fela — obraz nędzy i rozpaczy, chwiejąca się na nogach żałość. Próbowała wskoczyć na blat kuchenny, nie udało się. Myślałam, że się rozpłaczę. Popiskiwała delikatnie, kiedy chciałam wziąć ją na ręce. W końcu poddała się i położyła. Właściwie cały wieczór przespała ukryta pod kocem. Janinka podchodziła do niej z niepokojem i wzruszającą tęsknotą, ale nie zaczepiała. W nocy Fela spała jak kamień, cały kolejny dzień również. W trzeciej dobie wyraźnie się ożywiła i odzyskała wigor. Mimo że miałam przygotowane specjalne pooperacyjne ubranko, które dostałam od lekarza, nie musiałam jej go zakładać, bo Fela nie próbowała ani gryźć, ani drapać rany. Z antybiotykiem, który miała dostać po kilku dniach, doktor sam wpadł do nas do domu, czym w ten sposób oszczędził Feli stresu związanego z ponownym wyjazdem do lecznicy. Po tygodniu pojechałyśmy zdjąć szwy, odbyło się błyskawicznie, Fela trochę przy tym przeszkadzała, ale wreszcie wróciła do domu w pełni zdrowia i sił do domu. Uff, po wszystkim

Kastracja — jak zniosła to Janina

Z kastracją Janiny zdążyłam przed rują. Zdjęcie siedzącej na szarym łazienkowym dywaniku kotki tonkijskiej. Z obu stron zdjęcia element graficzny w paski kremowe i szare. Szary logotyp FOLK.
Z kastracją Janiny zdążyłam przed rują

Janina skończyła pół roku. Postanowiłam, że jak tylko Felicja dojdzie do siebie, Janinę poddamy zabiegowi kastracji. O nie, w jej przypadku uchwycę moment poprzedzający pierwszą ruję, choćby nie wiem co. Skoro Fela — znacznie cichsza i spokojniejsza od Janiny — ruję przeszła tak rozdzierająco, to strach pomyśleć, co za dramat działby się przy Janinowej rui. Poza tym specjaliści podkreślają, że młodsze kotki lepiej znoszą kastrację, odnotowuje się mniej powikłań i szybciej wracają do zdrowia.  

W poprzedzający zabieg wieczór kotki już jedzenia nie dostały (tak samo było przy Feli, zwierzak poddawany operacji musi być na czczo). Znów w piątkowy poranek przed pracą zawiozłam Janinę na zabieg prosząc o szczególną uwag, bo to  najlepsza kotka ever i kolejny raz miałam czekać na informację telefoniczną. Ponownie nerwy i napięcie, wreszcie wiadomość, że wszystko jest w porządku. Ta sama procedura oględzin brzuszka, tylko Janinka bardziej od Feli zadziorna. Pomyślałam — no tak, cała ona — żywe srebro.

Zupełnie nie spodziewałam się tego, co po powrocie do domu! Fela napuszyła się, zaczęła warczeć, syczeć. Janina bała się wyjść z ukrycia. Agresja Feli zaskoczyła mnie zupełnie, jakby nie poznała swojej towarzyszki. Oczywiście chodziło o obce zapachy, które Feli kojarzyły się jak najgorzej. Być może była też zła na siostrę za jej całodniową absencję. Nie wiem, co ją trapiło, ale myślę, że koncepcja niepokojącej woni jest najbardziej trafna.

Skleciłam ubranko naprędce. Dwa zdjęcia kotki w prowizorycznym ubranku z białego podkoszulka. Po prawej sttronie element graficzny w paski w różowym kolorze i różowy logotyp FOLK.
Skleciłam ubranko naprędce

Janina była słaba, ale zdecydowanie lepiej trzymała się na nogach niż Felicja. Zwymiotowała 2 razy, a nie trzy jak Fela.  No i niestety natychmiast zabrała się do skubania szwów. Tym razem nie zabrałam z lecznicy ubranka, a to poprzednie oddałam w stanie nienaruszonym, bo jak pisałam, potrzebne nie było. Skleciłam więc naprędce ze starego podkoszulka coś na kształt ochronnej chusty z dziurami na łapki i kuperek. Janinie zdecydowanie nie spodobały się te sidła i uporczywie próbowała wyswobodzić się z nich.

Fela albo Janiny unikała, albo na nią syczała. Odizolowałam je więc na noc. Na drugi dzień Janina pachniała już domem i Felicja znowu w siostrze zobaczyła znaną sobie dobrze Janinkę. A ta jakby w ogóle nic się nie stało, brykała ochoczo jak przed zabiegiem. Wyraźnie szybciej doszła do siebie, co jest potwierdzeniem wcześniejszej informacji o sprawniejszym powrocie do zdrowia młodszych kotek.

Jadąc po kilku dniach na podanie antybiotyku, miałam plan, który jak sądziłam  zminimalizuje ryzyko kolejnej agresji Feli. Wracając do domu, już na klatce schodowej zostawiłam transporter przed drzwiami, a Janinę wzięłam na ręce. Z tak przytuloną kotką weszłam do domu i…. poskutkowało. Tym razem Fela nie zaczepiała niemiło małej, za to od razu zabrała się za wylizywanie jej główki. Robi to zresztą wielokrotnie w ciągu dnia. Śmiejemy się, że to z powodu szaro-srebrnego umaszczenia Janiny,  Fela ciągle usiłuje tę warstwę kurzu z niej zmyć. No i trzeba też podkreślić, że Janina jest kotem z najczystszymi uszami na świecie, bo o ich uporczywą higienę starsza siostra również dba nieustannie.

Zdjęcie szwów odbyło się w domu, bo nasz kochany pan doktor znów wpadł do nas w biegu między pracą, a… pracą. Ale nawet przy tym drobnym zabiegu moje kotki zachowywały się inaczej. Fela wywijała się, próbując uwolnić z kleszczy rąk pana doktora i moich, a Janina spokojnie obserwowała procedurę, jakby ciekawiło ja bardzo, co też dzieje się na jej brzuchu.

Kastracja — już po wszystkim

Fela i Janina zabezpieczone. Zdjęcie śpiących na różowym i oranżowym kocu kotek tonkijakich. Po prawej element graficzny w różowe paski i różowy logotyp FOLK.
Fela i Janina zabezpieczone

Czworonożne dziewczynki są więc zabezpieczone i żadna podła ruja nie będzie nimi tarmosić. W zachodniej Europie kastracja kotów niehodowlanych jest obowiązkowa, dzięki temu bezdomność zwierząt jest minimalizowana, a koty są po prostu zdrowsze i szczęśliwsze.

W radosnym zachowaniu moich kotek zupełnie nic się nie zmieniło. Przeciwnie — Fela już na dobre odzyskała chęć do mruczenia, którą jak pamiętacie, odebrał jej długi i trudny okres dokocenia. Je też więcej — to zresztą normalne po kastracji. Powinno się unormować po kilku tygodniach, ale też pamiętam, że kotki po zabiegu mają wolniejszy metabolizm, zatem trzeba uważać  z karmieniem, by nie doprowadzić do otyłości. Na szczęście koty tonkijskie to bardzo żywiołowa rasa i rzeczywiście moje takie są. Nie straciły swej energii ani na jotę, więc myślę, że nie będzie problemu z utrzymaniem właściwej wagi.  

Mamy więc za sobą ząbkowanie razy dwa, ruję szczęśliwie pojedynczą i dwie kastracje. Teraz oby zdrowie dopisywało, bo cała reszta trudnych tematów pozamykana. Właśnie weszłyśmy w błogi czas wspólnej szczęśliwości, który przerywają jedynie okresowe harce i szalone wyścigi kotek. Te jednak są intensywne, ale krótkotrwałe, a po nich zawsze następuje zalew kociej miłości do siebie wzajemnie i do domowników. W nocy zaś to wyraźnie ja jestem namaszczona. Obie śpią najczęściej nad moją głową albo w jakiejś innej konfiguracji, byle sprawiedliwie każda miała dostęp do takiej  samej powierzchni mnie. Bywa niewygodnie, ale co tam, nawet jak ciut niekomfortowo, to co to ciut znaczy w porównaniu z ogromem kociego ciepła i uczucia.

Pies, czy kot?

Pies, czy kot. Zdjęcie wystających głów psa i kota spod melanżowego szarego koca. Po prawej stronie element graficzny w paski szare i szary logotyp FOLK..
Pies, czy kot

Kilka dni temu florystka w zaprzyjaźnionej kwiaciarni, wiedząc, że mam koty, a wcześniej psy zapytała, które są lepsze. Właśnie po 15 latach straciła merdającego przyjaciela i córka namawia ją na kota, ale jak to się wyraziła: „Zwierzę, które nie chodzi tylko po podłodze? Nie wiem, czy jestem w stanie to zaakceptować”. Odpowiedziałam, że nie da się porównać psów z kotami. Psy uwielbiałam i gdyby moja codzienność i przestrzeń życiowa były zorganizowane inaczej, miałabym również psa. O kotach zaś myślałam jak większość ludzi, która nie miała wiele do czynienia z tymi zwierzakami. Żyłam w kompletnym błędzie, ze szkodą nie tyle dla kociej reputacji, ile tak de facto dla mojej,  jako ignorantki na temat świata mruczków. To prawda, że kot wejdzie na każdą szafę, a nawet lampy i karnisze nie są dla niego przeszkodą, wdrapie się wszędzie, ale jakoś moje kotki nigdy w mieszkaniu żadnej szkody nie wyrządziły. Ich gracja, przymilność i oddanie są nieporównywalne z psimi cechami, są po prostu inne. Póki kwietna pani nie spróbuje przyjaźni z kotem, póty nie poczuje jak to jest i tyle.

Kastracja — podsumowanie

Uczmy się od zwierzaków miłości. Trzy zdjęcia tulących się do siebie kotek tonkijskich. Na dole pas z graficznego elementu w kremowe paski. Na środki brązowy logotyp FOLK.
Uczmy się od zwierzaków miłości

Nie dawajcie swoim Pupilom się męczyć, Kastracja naprawdę jest dobra dla ich zdrowia i komfortu, o korzyściach dla opiekunów, nie wspomnę. Felicja i Janina mają to za sobą i jest nam wszystkim z tym dobrze.

Do usłyszenia kochani. Dam znać, czy Feli wilczy apetyt minął i czy Janina trochę wydoroślała, bo na razie wciąż jest jej samej tyle, jakby było ich kilka. Straszliwa gaduła, ale tak urocza, że można ją łyżkami jeść.  Kochajcie zwierzaki i mówcie im o swojej miłości. W ogóle sygnalizujcie, że kochacie tym, których  istotnie tum uczuciem obdarzacie. Życie tak szybko mija, a przytulanie i dobre słowa idealnie konserwują nas w poczuciu ciepłego zadowolenia. Uczmy się tej miłości i hojności w jej okazywaniu  od naszych zwierzaków właśnie.

ragdoll. Kot leży na szarej sofie. Po prawej stronie element graficzny w paski i niebieskie logo FOLK.

Ragdoll

Opieka nad zwierzęciem po rozstaniu. Zdjęcie od pasa w dłó stojących na przeciwko siebie kobiety i mężczyzny. Na górze na czernym tle zerkające jakby na tę sytuację psy i koty. Po obu stronach graficzne elementy w paski i dwa logotypy FOLK. Z prawej w jasnej szarości, z lewej strony w ciemnej szarości.

Opieka nad zwierzęciem po rozstaniu – jak podzielić się opieką nad zwierzętami po rozwodzie?